Wywiezieni na Sybir

Dodane przez: Beata Żyłkowska - Maj 26th, 2011

Fragment wspomnień Zesłańców z 1940 r. – Natalii Gospodarczyk i jej syna Stanisława, spisanych przez Teresę Gospodarczyk, żonę Stanisława.

 

„(…) Ogromnym zagrożeniem były wilki. Każdy jeździec dostawał za pokwitowaniem kindżał, jako jedyną ochronę przed atakami wilków. Stasia bagnecik jest w pamiątkach wnuka Tomka. Zabił nim jednego basiora, gdy ten wczepił się kłami w szyję konia. Nie przebił koniowi tętnicy, a Staś zdążył, kładąc się na szyi konia, podciąć gardziel. Uciekał przed wilkami często. Staś miał za zadanie odwożenie poczty do stacji komunikacji wodnej umieszczonej nad Irtyszem. Jechało się 120 km na zmienianym raz koniu. Konie kluczyły i zawsze same wracały na trasę, której przecież nie było widać. Były małe, włochate, ale bardzo wyczuwały niebezpieczeństwo i znały trasę przejazdu. Tam Stasio nabrał miłości do koni, co idzie za nim przez pokolenia.

Organizacyjnie rok obejmował dwa okresy. Trzy letnie miesiące jeździło się »taczanką« i wtedy wiozło się dodatkowe worki z różnymi paczkami. Bardzo ciężko było konikowi, więc zwykle Staś szedł obok pieszo. Przez dziewięć miesięcy jeździł wierzchem, co koń lepiej znosił, ale taka była konieczność długości dnia i możliwości przejazdu przez bezdroża. Każdy ślad przejazdu był po godzinie całkowicie zawiany piaskiem, który falował w przestrzeni. Staś przeżył dwa wypadki – jeden to walka z wilkami, mocno poraniony on, ale gorzej koń. Dotarł do celu pieszo, ciągnąc konia. Drugi wypadek przeżył, jadąc na koniu po oblodzonych zboczach, wpadł razem z koniem między kry do Irtyszu”.

Oprac.: ZG

 

Comments are closed.

Sybiracy
Przeczytaj poprzedni wpis:
Zjazd Szkół im. Sybiraków

Zarząd Główny Związku Sybiraków uprzejmie informuje, że w dniach 2–4 czerwca br. w Nowym Sączu odbędzie się pierwszy krajowy Zjazd...

Zamknij

Liczba wejść na stronę: Licznik