„Ponury cień Sybiru” Barbara Janczura

Tą 120 stronicową książką pt.: ”Ponury cień Sybiru-wspomnienia z zesłania”, zabieram Czytelnika tam, gdzie pokruszono serca i zatrzymał się czas…
To pełna emocji i wzruszeń wyprawa w głąb sybirackich serc, historia dzieci, które po zsyłce natychmiast musiały stać się dorosłe, którym rodziców musiała zastąpić niespełna 16 letnia siostra Anna – moje Mamusia, (pieszczotliwie nazywana Nusią).

Odkąd pamiętam w naszym domu przez wszystkie lata przewijało się słowo GŁÓD, który na Syberii łamał ludzi.

Moi bohaterowie to:
dziadkowie: Anna i Wojciech Mielnikowie,
Mamusia – Anna, pieszczotliwie nazywana Nusią,
wujek Tadeusz,
wujek Edmund, nazywany Mundkiem,
ciocia Stefa, pieszczotliwie nazywana Funią,
ciocia Teresa, pieszczotliwie nazywana Titką – obecnie jedyna żyjąca z rodzeństwa.

Dziadkowie przed wojną mieszkali w okazałym domu w Cieszanowie. Dziadzio-Funkcjonariusz Policji Polskiej w Cieszanowie był dobrym, sumiennym i niezwykle pracowitym człowiekiem. Pomagał tym, którym wiodło się w życiu gorzej.
Babcia nie pracowała. Do cięższych prac domowych i opieki nad niesforną piątką dzieci miała dochodzącą pomoc domową.

Szczęśliwe dzieciństwo u boku kochających rodziców przerwał wybuch wojny-bombardowania, aresztowania stały się codziennością.
Z chwilą, gdy 12 września 1939 r. Cieszanów gm. Lubaczów został zajęty przez Niemców, zaczęły się aresztowania urzędników państwowych. W obawie przed aresztowaniem i wywózką do obozu koncentracyjnego, Dziadkowie podjęli decyzję o przeprowadzce na pobliską wieś Lisie Jamy, do jedynego brata Babci. Chyba wtedy nie zdawali sobie jeszcze sprawy z tego, że miejsce, które miało być azylem, stanie się przekleństwem dla rodziny. Niestety, ktoś życzliwy doniósł na Dziadków  i jako jedyni z całej wioski Lisie Jamy stali się ofiarami sowieckich prześladowań.