77. rocznica ludobójstwa w Hucie Pieniackiej i Korościatynie.

W Przemyślu 14 marca 2021 r. Stowarzyszenie Pamięci Polskich Termopil i Kresów, Przemyskich Rodzin Kresowych
i Klubu Inteligencji Katolickiej było organizatorem uroczystości w 77. rocznicę ludobójstwa w Hucie Pieniackiej
i Korościatynie oraz innych miejscowościach na Kresach i na Podkarpaciu, w której uczestniczyli członkowie przemyskiego Oddziału Związku Sybiraków. Uroczystość rozpoczęła Msza św. koncelebrowaną odprawiona w kościele pw. św. Trójcy, której przewodniczył i homilię wygłosił ks. prałat Stanisław Czenczek.

W homilii ksiądz prałat powiedział:
„… każdy bowiem kto się dopuszcza nienawiści, nienawidzi świata nie zbliża się do świata.  To słowa Ewangelii. (…)
W życiu ludzi i narodów obserwujemy nienawiść. Nienawiść człowieka ukazaną w morderstwie Huty Pieniackiej na granicy Podola i Wołynia jest właśnie przykładem, że ta światłość , która przyszła na świat, Jezus Chrystus, nie została przyjęta. Dzisiaj chcemy uczcić pamięć naszych rodaków zamordowanych w okrutny sposób w Hucie Pieniackiej28 lutego 1944 r. Celem było zniszczenie Polaków, aby w tym miejscu mogła powstać Ukraina. Była to zbrodnicza ideologia, która nakazywała zniszczyć jeden naród dla dobra drugiego. (…)
Mamy budować w świecie – jako chrześcijanie – cywilizację miłości. Należy odrzucić nienawiść, która prowadzi do zabijania i wojny. Bądźmy dla siebie nawzajem życzliwi, przebaczajmy sobie urazy, budujmy wspólnotę w naszych rodzinach i wokół siebie (…)
Dzisiaj upamiętniamy zbrodnię i pamięć o Ofiarach, które nie o zemstę ale o pamięć wołają”.

Po nabożeństwie zgromadzeni przeszli przed tablicę w arkadii kościoła, gdzie odmówiono modlitwę za ofiary ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów. Następnie złożono kwiaty i zapalono znicze.

Huta Pieniacka – wyludniona wieś na Ukrainie, w obwodzie lwowskim, w rejonie brodzkim, od 1919 do 1945 roku w Polsce, od grudnia 1920 w województwie tarnopolskim, w powiecie brodzkim, w gminie Pieniaki.
Zbrodnia w Hucie Pieniackiej – dokonana 28 lutego 1944 r. akcja pacyfikacyjna polskiej ludności cywilnej w Hucie Pieniackiej, w wyniku której śmierć poniosło około 850 osób. Pacyfikacji dokonali, według śledztwa IPN, ukraińscy policjanci z jednego batalionów
4 Pułku Policji SS (niem. Galizisches SS Freiwilligen Regiment pod niemieckim dowództwem, wraz z okolicznym oddziałem Ukraińskiej Powstańczej Armii (najprawdopodobniej sotnia Dmytra Karpenki, ps. „Jastrub” z kurenia „Siromanci”, podległego III Okręgowi Wojskowemu Łysonia) i oddziałem paramilitarnym składającym się z nacjonalistów ukraińskich, pod dowództwem Włodzimierza Czerniawskiego.
Huta Pieniacka liczyła wówczas 172 gospodarstwa i około 1000 mieszkańców, we wsi znajdowało się również spora liczba uciekinierów (m.in. z Wołynia), którzy opuszczali miejsca zamieszkania obawiając się fali morderstw dokonywanych przez nacjonalistów ukraińskich i wspomagających ich miejscowych ukraińskich chłopów. Ocalało około 160 osób.
We wsi działał liczący około czterdziestu osób oddział samoobrony dowodzony przez przybyłego ze Lwowa Kazimierza Wojciechowskiego, ps. „Satyr”. Na początku 1944 roku przebywała w Hucie grupa dywersyjna NKWD „Zwycięzcy” Dmitrija Miedwiediewa. Wiadomość o tym fakcie dotarła do niemieckich władz okupacyjnych. Po opuszczeniu wioski przez Sowietów 23 lutego we wsi pojawił się patrol policyjny złożony z Ukraińców. Doszło do potyczki z oddziałem samoobrony wspartym przez 2 pluton AK z Huty Wierchobuskiej. Polacy sądzili, że mają do czynienia z przebranymi upowcami. Podczas walki zginęło dwóch napastników w mundurach policyjnych (Oleksy Bobaka i Roman Andrijczuk). Na podstawie ich dokumentów udało się ustalić, że byli oni żołnierzami stacjonującej w Brodach SS Freiwilligen Division „Galizien”. Zabitym Niemcy urządzili w Brodach manifestacyjny pogrzeb, a do Huty Pieniackiej wysłali jeden
z batalionów 4. galicyjskiego pułku policji SS (około 500–600 osób), dowodzony przez niemieckiego kapitana.
28 lutego 1944 roku kompanie jednego z batalionu 4. galicyjskiego pułku ochotniczego SS wspomagani przez chłopów z okolicznych wsi, i według niektórych źródeł przez sotnię UPA „Siromanci” oraz policjantów z Podhorzec, otoczył wieś ze wszystkich stron. Po wystrzeleniu rakietnicy, wieś została ostrzelana; mieszkańcy zaczęli uciekać i chować się w piwnicach lub wcześniej przygotowanych schronach.
Po ostrzale do wsi wkroczyli ukraińscy policjanci SS i cywile Ukraińcy. Uciekających mieszkańców rozstrzeliwali. Pozostałych wyprowadzali z domów i grupami prowadzili do kościoła.
Po południu rozpoczęto wyprowadzać z kościoła kilkudziesięcioosobowe grupy, które doprowadzano do stodół
i drewnianych zabudowań gospodarczych. Następnie obiekty te ostrzeliwano z broni maszynowej i podpalano.
Około godziny 17. sprawcy krwawej pacyfikacji opuścili wieś. Ocalały cztery zabudowania położone na uboczu, kościółi szkoła. Nieliczni mieszkańcy, którym udało się przeżyć, znaleźli schronienie w Hucie Wierchobuskiej, Złoczowie i innych okolicznych miejscowościach. Pomordowanych pochowano w dwóch zbiorowych mogiłach koło kościoła i szkoły.
Huta Pieniacka przestała istnieć w ciągu kilku godzin i nie podniosła się do dziś. 

Tekst i zdjęcia: Marian Boczar